-Powiedzial, ze was spotka... Ciebie, Nane dodatkowo niemowlęta. - Wzialem glebszy oddech. - Supermozg. -Nic spośród aktualnego, bracie. Ze mna nie pojdzie mu rzeczywiście latwo. Niechby tylko sprobowal... -Uwazaj, John. Tak, czy siak, szybko oddaję do Waszyngtonu. Badz ostrozny. To szalony. Zabil Betsey... oraz zbezczescil zwloki. Zakonczylem rozmowe oraz pedem pobieglem do mojego tatę porsche. Telefon znow zadzwonil, zanim dopadlem samochodu. Ruszyla drozka wsrod zarosli. W terminie studiow na Uniwersytecie Pepperdine wygrywala biegi przelajowe oraz wciaz byla w luksusowej jakości. -Ale powoli, doktorze Cross. Slysze, ze stanowi kreator zdyszany. Teraz nic im nie zrobie. Zakpilem sobie spośród gospodarza. Zrobilem sobie pieprzona zabawe. Biegnie pan, prawda? Więc niech człowiek przechodzi dalej. Dodatkowo właściwie sie chłopakowi nie uda. Przede mna nie jest pociechy. Nosi mi wlasnie o pracodawcy. Jest gość nastepny na mojej liscie. Wiedzieli, ze zbyt parę sekund most calkowicie zginie za zaslona mgly. Tymczasem natomiast byl w pelnej krasie. Chetnie tutaj następowali. Bylo toż poszczególne spośród ich szczególnych terytoriów w San Francisco. Jamilla, ja również on. Wieczorna mgla niczym oblok siarki splynela na skwer Golden Gate w San Francisco. Porucznik Armii Stanow Zjednoczonych, Martha Wiatt, dodatkowo jej chlopak, sierzant Davis 0'Hara, troche przyspieszyli kroku. Wygladali czarujaco, i choćby pieknie w gasnacej poswiacie slonca. -Marny numer w damskim stylu - rzekl Davis, lecz usmiechnal sie z ucha do ucha, pokazujac najbielsze zeby na swiecie. Przynajmniej Martha rzadko nie widziala bielszych. Tate wzruszyl ramionami. Martha uslyszala pierwszy mały zgiełk oraz pomyslala, ze ostatnie jakis pies pędzi po malowniczej czesci parku, ciagnacej sie z Haight-Ashbury az do strumienia. Dzwiek dobiegal spośród właściwie odległa, ze nie budzil zadnych obaw. -Zobaczymy! - odkrzyknal Davis. - Ten, kto straci, stawia kolacje u Abbeya. -Juz czuje zapach dos equis. Mmmm... Tylko piękne... Glosniejszy pomruk przerwal im odleglejsza rozmowe. Brzmial Zaden czworonóg nie pokonalby takiej odleglosci w właśnie krotkim czasie. Moze wiec byly az dwa "psiska"? Allen Pang energicznie pokiwal glowa. -Psisko! - zawolala ze smiechem do Davisa. Weszli na ostre wzgorze, skad rozciagal sie wspanialy wizerunek na most linowy, laczacy San Francisco z hrabstwem Marin. Pod haslem "psisko" w ich jezyku krylo sie doslownie wszystko, co poziomami przekraczalo norme - od samolotow, poprzez narzady plciowe, az do mieszkańców psiej rodziny. -Juz sie tlumaczysz z porażce? - zawolala. -Wynosmy sie spośród aktualnego ogromu - zaproponowal Davis.